niedziela, 24 listopada 2013

Prologue

                                                                           


  Prologue

A ja załamana weszłam na wieżowiec 
i zrobiłam jeden krok, zły krok w złą stronę
Ja ślepo zakochana Ty przed oczami 
i jakieś cztery sekundy nam zostały

Stałam na gzymsie beznamiętnie wpatrując się w zakorkowaną ulice, silny wiatr rozwiewał moje włosy a padający deszcz mieszał się z moimi łzami. Czułam jakby całe miasto płakało wraz ze mną. Ze wszystkich błędów jakie popełniłam w życiu ten był najgorszy,  spierdoliłam wszystko co udało mi się... nam zbudować... bez zwątpienia zasłużyłam na karę.... Co noc widzę Jego zielone oczy wypełnione smutkiem, bólem a później zamieniające się w nicość... Zacisnęłam usta w wąską linię dławiąc się słonymi łzami... starałam przypomnieć sobie po raz ostatni zapach jego cudownych perfum, smaku pocałunków oraz silnych ramion ukajających mnie po każdym koszmarze... Wzięłam głęboki oddech robiąc krok do przodu...
- Wiktoria!!!! - jego głos mnie prześladował.. nie dawał spokoju...
- Wiktoria!!!! - Kolejny krzyk.... zachwiałam się tracąc równowagę... to było takie realne iż prawie uwierzyłam, że on tam jest...że stoi za mną próbując powstrzymać...
Mój blask
Jego gniew
Mój strach
Jego śpiew
To wszystko do mnie wracało w tym momencie... Pokręciłam głową pragnąc się uwolnić od natłoku wszystkich bolesnych wspomnień.... Więc oto nadszedł koniec....
- Nie !!!!! - ukochany nie musisz krzyczeć... Idę do Ciebie....