Otworzyłam oczy widząc nad sobą wianuszek
lekarzy. Starałam się złapać powietrze lecz przychodziło mi to z ogromnym
trudem. Nagle przeszył mnie straszliwy ból w okolicach brzucha. Przełknęłam
ślinę podnosząc delikatnie głowę. Czerwona plama pokrywała mój operacyjny
fartuch, zrobiło mi się nie dobrze... - Boże co się mogło stać - starałam
przypomnieć sobie ostatnie chwile przed omdleniem niestety wszystko spowił
mrok. Zamrugałam kilkakrotnie powiekami czując piekące łzy. Bałam się. Wszyscy
dookoła mnie szeptali coś między sobą, od czasu do czasu zerkając na mnie z
niepokojem. Przewieźli mnie na blok
operacyjny, pielęgniarka wkłuła igłę w moje ramię a ja powoli odpływałam w
sen....
***
Chodziłem po salonie starając się wybrać
jeden z nowych modeli ferrari na nadchodzący wyścig. Wszystkie wyglądały
wspaniale ale i tak tęskniłem sa swoim Astonem. Wreszcie zdecydowałem się na
model FF. Sprzedawca wyszczerzył proste zęby na widok złotej karty kredytowej.
Po chwili to czerwone cacko należało do mnie.
Postanowiłem sprawdzić ile wyciąga więc wskoczyłem do środka, zapiąłem
pasy i odpaliłem silnik. Wszystko
działało jak marzenie a każdy odgłos był niczym symfonia. Uśmiechnąłem się
zaciskając palce mocniej na kierownicy, zapach nowości wypełnił moje nozdrza
doprowadzając mnie na sam szczyt rozkoszy.
Bowerowi oczy wyjdą z orbit na widok tego samochodu. Kluczyłem między uliczkami podziwiając
krajobraz za oknem. To uczucie było wspaniałe, podgłośniłem muzykę śpiewając na
całe gardło. Byłem szczęśliwy niczym małe dziecko, które właśnie dostało nową
zabawkę. Mijałem właśnie niewielki las gdy nagle ujrzałem wąską ścieżkę
prowadzącą w jego głąb, zakręciłem wózek znikając wśród drzew. Zaprowadziło
mnie to nad brzeg Wisły. Wysiadłem z
auta siadając na jednym z kamieni obserwując taflę wody. Podobało mi się tutaj
coraz bardziej a to miejsce skrywało w sobie jakąś magię. Delikatny zefirek
rozwiewał moje włosy, słońce przyjemnie przygrzewało a ptaki wyśpiewywały
wesołą melodię. Wszystko było idealne.
Do Hotelu wróciłem w dobrym nastroju.Położyłem się na wielkim łóżku
włączając laptopa. Musiałem się zrelaksować przed wielkim dniem, wyszukałem
kilka klubów ale nie wiedziałem, który z nich jest najlepszy. - Tomlinson a co
to za różnica - mruknąłem do siebie przeciągając się i kierując się pod
prysznic. Chłodna woda sprawiła, że poczułem się zrelaksowany a moje ciało było
odprężone. Bicze wodne masowały moje plecy a ja wydawałem ciche pomruki
zadowolenia. Wreszcie założyłem najlepszy garnitur i wyszedłem. Wybór padł na
Trace'a. Na miejsce dojechałem taksówką,
Ludzie przy wejściu przepychali się łokciami byle tylko dostać się do środka.
Widać był to najmodniejszy lokal w całej Warszawie. Zapłaciłem kierowcy a
następnie znalazłem się w samym środku piekła. Starałem się dotrzeć do
ochroniarza ale jakaś kobieta dźgnęła mnie łokciem w brzuch. Zgiąłem się w pół łapiąc łapczywie powietrze.
- Przepraszam cię - uśmiechnęła się
delikatnie dotykając moich pleców
- Nic się nie stało, nie spodziewałem się
aż takich tłumów - jęknąłem, a gdy uniosłem głowę o mało nie upadłem. Ta
kobieta była cudowna. Długie blond włosy opadały na jej twarz a zielone oczy
iskrzyły niczym 2 małe diamenty.
- Louis... Louis jestem - wybełkotałem
wpatrując się w jej jędrne piersi. Jej ciało wyglądało cudownie w obcisłej
skórzanej sukience.
- Marta - szczęście mi sprzyjało. Znała
angielski. Ująłem jej dłoń ciągnąc za sobą.
- Witam, Tomlinson - odparłem do
wielkiego mięśniaka stojącego na bramce i zamachałem gotówką. Wpuścił nas bez
słowa. W środku panował taki gorąc, że koszula już po kilku minutach przykleiła
się do mojego ciała. Piliśmy drinka za drinkiem królując na parkiecie. Jej
kocie ruchy coraz bardziej mnie podniecały a w sposób w jaki potrząsała
tyłeczkiem sprawił, że o mało nie doszedłem. Objąłem ją w tali dociskając do siebie, przymknąłem powieki muskając jej szyję.
Krople potu lśniące na jej gorącej skórze drażniły moje podniebienie. Dłużej
nie wytrzymam.
- Skarbie zabiorę Cię do mnie -
wymruczałem gryząc jej ucho. Pokiwała głową przygryzając seksownię wargę. Byłem cholernym szczęściarzem a w Polsce było
mi niczym w raju. ...
***
- Wiki... - do sali, w której leżałam
weszła Agata. Miałam tyle pytań, iż nie wiedziałam od czego zacząć
- Co... Co się stało ? - spytałam
próbując się podnieść na łokciach
- Leż - odparła siadając obok i biorąc
moją rękę - Nie wiem jak ci to powiedzieć - spuściła wzrok. Ściągnęłam brwi
coraz bardziej zaniepokojona .
- Powiesz mi czy mam cię błagać -
syknęłam
- Wiki... Wiki..Ty...po... poroniłaś -
wyjąkała chowając twarz w dłoniach. Nie docierały do mnie jej słowa. JA ...W
ciąży ? Przecież chyba bym o tym wiedziała.
- Agata to jakaś bzdura przecież gdybyśmy
z Harrym zdecydowali się na dziecko byłabyś pierwszą osobą, której bym o tym
powiedziała do cholery - ostatnie słowo
wykrzyczałam tracąc nad sobą panowanie
- Zawołam Adama - odparła i wybiegła na
korytarz. To było chore musieli coś pomylić tak na pewno pomylili. Wzięłam kilka
głębokich oddechów starając się uspokoić. Chciałam wstać z łóżka ale właśnie w
tej chwili w drzwiach stanął najlepszy ginekolog w szpitalu.
- Dr Woźnicka mi wszystko powiedziała - w
dłoniach trzymał jakieś kartki
- Pomyłka.. pomyłka - powtarzałam jak
nakręcona.
- Niestety to nie pomyłka - szepnął
podchodząc bliżej - byłaś w 4 miesiącu ciąży
- Ale przecież chyba bym o tym wiedziała
- uderzyłam pięścią w materac powtarzając to zdanie po raz kolejny
- Niekoniecznie - odpowiedział
przekazując mi zawartość tego co trzymał w ręce
- Co to ma znaczyć - czułam nadchodzące
łzy
- Niektóre kobiety nie wiedzą, że są w
ciąży. Żadnych zawrotów głowy, wymiotów krótko mówiąc żadnych objawów...nie
mogłam uwierzyć własnym uszom. Straciłam dziecko - ale.. dlaczego.. co się
stało - rozpłakałam się na dobre
-Podejrzewam, że to przez stres. Powinnaś
się oszczędzać - przytulił mnie a ja łkałam mu w fartuch. To był jakiś horror a co najgorsze nie wiedziałam jak mam to wyznać Harry'emu....